Jak postrzegamy osoby z zaburzeniami jedzenia

Autor: Redaktor Nienazarty

Rozpowszechnione jest wśród Polaków przekonanie, iż problemy jedzeniowe to fanaberie młodych dziewcząt, które „mają za dobrze”, „nie mają pomysłu na siebie”, „nie mają innych problemów życiowych” czy „nudzą się i wymyślają”. Osoby z anoreksją grzeszą tym, iż głodzą się występując przeciwko swojemu zdrowiu i życiu, wyrzucają czy wymiotują  jedzenie podczas gdy tyle ludzi na świecie głoduje; osoby z kompulsywnym objadaniem czy otyłe grzeszą natomiast nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu oraz brakiem silnej woli. Problemy jedzeniowe tykają newralgicznego punktu społecznej świadomości, świętości kulturowej i religijnej jakim jest jedzenie, oraz wartości społecznych i jednostkowych, jakimi są życie i zdrowie, co potęguje negatywne nastawieniu do chorych. Przeciętnej osobie trudno objąć świadomością i przyjąć zarazem fakt, iż ktoś może zagłodzić się na śmierć czy najadać się do granic możliwości i za chwilę to wymiotować czy przeczyszczać się. Przecież to głupota! – komentują. Problem braku zrozumienia dotyka osoby prawie na każdym kroku (rówieśników, nauczycieli, lekarzy a nawet samych bliskich czy terapeutów), tym bardziej istotne staje się sygnalizowanie problemu

Stygmatyzacja

Brytyjskie badania porównawcze prowadzone w roku 1998 i pięć lat później, w 2003 roku, przez Crispa i jego zespół (2004; 2005, por. też: Corrigan, 2004)[1], którymi objęto Anglików, Szkotów i Walijczyków w wieku od 16-65 roku życia pokazują, iż osoby z zaburzeniami jedzenia traktowane są jako chore psychicznie i negatywnie percypowane, a porównania na przestrzeni lat (por. tab.1.) dowodzą, iż sytuacja w tym zakresie nie uległa zasadniczej zmianie.

Tab.1. Przekonania na temat osób z zaburzeniami łaknienia

Osoby z zaburzeniami jedzenia są: 1998 2003
niebezpieczne dla innych 7 7
nieprzewidywalne 29 27
trudne w kontakcie 38 33
niezrozumiane 49 33
same sobie winne 34 33
nie starają się wyjść z choroby 38 35
oporne na pomoc i leczenie 9 10
trudne w całkowitym        wyleczeniu 11 15

Źródło: opracowanie Dorota Mroczkowska na podstawie Crisp (2004; 2005).

Wyjątek stanowi tu kwestia dotycząca (z)rozumienia choroby, która w ciągu 5 lat zmieniła się na rzecz większej wyrozumiałości dla osób z problemami jedzeniowymi.  W oglądzie społecznym, mimo, iż osoby z problemami jedzeniowymi nie stanowią bezpośredniego zagrożenia i nie są niebezpieczne dla innych, to jednak ich zachowanie odbierane jest jako nieprzewidywalne[2]. Spostrzegane są też jako osoby, z którymi trudno nawiązać i podtrzymywać kontakt oraz relacje.

Wysoki odsetek stanowią deklaracje badanych obwiniające chorych z problemami jedzeniowymi o doprowadzanie się do choroby, bierność i niedostateczne zaangażowanie w proces leczenia się i wychodzenia z choroby. Pojawiają się także (mniej licznie) głosy tych, którzy uważają, iż chorzy cierpiący na zaburzenia odżywiania są zasadniczo oporni na wszelaką pomoc i leczenie. Z drugiej strony część respondentów uważa, iż zaburzenia jedzenia należą do grupy chorób trudnych w całkowitym wyleczeniu.

Kto i w jakim stopniu naznacza?

Najbardziej negatywnie nastawione do osób z problemami jedzeniowymi są osoby najmłodsze, którzy stanowią 21% w grupie między 16 a 19 rokiem życia. 12% negatywnych wypowiedzi notujemy w grupie między 20 a 24 lata, 11 % w grupie między 25 a 44 rokiem życia, 13% wśród respondentów między 45 a 64 rokiem życia oraz 15% w grupie 65-latków i powyżej. Biorąc pod uwagę płeć respondentów, bardziej (choć nieznacznie) negatywne wypowiedzi padały z ust mężczyzn  (15%)  niż kobiet (12%)  Dzieje się być może dlatego, iż kobiety mają większą widzę na temat zaburzeń łaknienia, stąd też więcej jest wśród nich takich, których pogląd na ten temat opiera się na rzetelnych przesłankach .

Naznaczający i naznaczani  

Zgodnie z koncepcjami naznaczania społecznego etykietowanie wpływa zwrotnie na sposób myślenia jednostki (tu: osoby z zaburzeniami jedzenia) w kategoriach zawartych w stygmacie. Jednostka zaczyna wierzyć w dysponowanie przypisywanym jej  cechom,  utożsamiać się z nimi i często zachowywać zgodnie z treścią stygmatu, spełniając tym samym oczekiwania naznaczających, np. osoby chore często same o sobie mówią „jestem anorektyczką”, „jestem bulimiczką”, a wiele osób z ich otoczenia często przejmuje ten sposób określania chorych.

Z powodu niezrozumienia i negatywnej oceny choroby osoby z zaburzeniami jedzenia doświadczają winy i wstydu, licznych negatywnych emocji względem siebie, obwiniają się za to, co robią przy równoczesnej dużej bezsilności i trudności w zaprzestaniu autodestrukcyjnych działań. Doświadczane poczucie alienacji, odosobnienia, wykluczenia można z jednej strony zaliczyć do objawów lub bezpośrednich konsekwencji choroby, z drugiej zaś traktować jako reakcję na wykluczenie i dezaprobatę ze strony otoczenia. Chory  czuje się bezradny i bezsilny z powodu braku wsparcia, co prowadzi zasadniczo do obniżenia poczucia własnej wartości (i tak już zaniżonego u osób z zaburzeniami jedzenia), deficytu poczucia bezpieczeństwa,  zaufania do siebie i innych.

Konsekwencją wskazanych powyżej procesów jest ukrywanie problemu, trudności z proszeniem o pomoc i wsparcie, tym samym też opóźnienia (często ciągnące się latami) odnośnie podjęcia terapii.  

  Anna Wiatrowska (2006) badając poziom wsparcia społecznego dziewcząt z anoreksją i bulimią psychiczną, wskazuje na słabe wsparcie ze strony otoczenia, zarówno bliższego (rodzina), jak i dalszego (znajomi czy koledzy)[3]. Wyniki badań jednoznacznie pokazują, iż dziewczęta z kliniczną postacią zaburzeń odżywiania doświadczają wsparcia społecznego na niższym poziomie od dziewcząt z próby kontrolnej, ponadto deklarują, że okazywane im wsparcie jest niższe od oczekiwanego, czerpią też mniej satysfakcji i zadowolenia w kontaktach z osobami z najbliższego otoczenia. Najbliższa rodzina oraz bliscy znajomi w mniejszym stopniu okazują im akceptację i zrozumienie, nie zapewniają poczucia bezpieczeństwa, miłości i zaufania oraz nie gwarantują pomocy. Osoby chore są przekonane, że rodzina i bliscy nie podzielają ich poglądów, nie akceptują postępowania, a także nie wspierają w rozwiązywaniu problemów i trudnych zadań życiowych. W istotnie mniejszym stopniu niż dziewczęta bez zaburzeń mogą liczyć na pomoc finansową ze strony osób najbliższych[4]. Rodzina, znajomi oraz przyjaciele istotnie rzadziej gotowi są partycypować w kosztach leczenia czy rehabilitacji, przy czym dziewczęta z anoreksją w przeciwieństwie do dziewcząt z bulimią psychiczną otrzymują nieznacznie większe wsparcie materialne od najbliższych. Być może jest to wynikiem przebiegu choroby, wyznaczanej przez pogarszający się stan somatyczny pacjentki z anoreksją. Także w zakresie różnorodnych czynności życia codziennego oraz w kwestii uzyskiwania pomocy materialnej w niewielkim stopniu mogą na nie liczyć. Ze wskazanych badań obraz cierpiących na zaburzenia odżywiania nacechowany jest poczuciem osamotnienia i brakiem zrozumienia w doświadczaniu i przeżywaniu swojej choroby.

Jak wskazano, skomplikowana sytuacja psychologiczna osób cierpiących na zaburzenia odżywiania sprawia, że nie dość, iż same negatywnie się naznaczają, to czyni to także ich bliższe i dalsze otoczenie utrudniając im tym samy proces leczenia, wychodzenia z choroby i readaptacji. Jakkolwiek często postawa tych wydających pochopne oceny wynika z niewiedzy, lęku przed nieznanym, to postawę tę trudno usprawiedliwić. Warto więc inwestować w profilaktykę pierwszego stopnia mającą m.in. na celu przybliżanie społeczeństwu problemu specyfiki zaburzeń łaknienia i życia chorych: problemów, obaw, ale i potrzeb, praw, tak jak to uczyniono w kampaniach dotyczących depresji czy schizofrenii.Wiemy, iż rzetelna wiedza o problemach nie jest warunkiem wystarczającym dla wyleczenia, ale z pewnością jest warunkiem niezbędnym i koniecznym dla zrozumienia problemu, radzenia sobie z nim, umiejętności pomagania i wspierania oraz dla wskazanych działań profilaktycznych na wszystkich poziomach.

Zapraszam do kolejnych tekstów w których będę pisała o faktach i mitach związanych z zaburzeniami jedzenia, tekstów, które stanowią swoistą konfrontacją naszej potocznej wiedzy z wiedzą i faktami naukowymi tym samym zapraszają do wnikliwszej niż dotychczasowa refleksji.

Literatura:

Carson, R.C., Butcher, J.N, Mineka. S. (2003). Psychologia zaburzeń. Gdańsk:  GWP.

Corrigan, P. (2004).  How Stigma Interferes With Mental Health Care. American Psychologist Association, Vol. 59, No. 7.

Crisp, A. H. (2004). The nature of stigmatization? W: A. H. Crisp (red.), Every family in the land, (revised edition, s 412–425). London: Royal Society of Medicine Press, s. 106-108

Natenshon, A. H. (1999). When your child has an eating disorder. A step-by-step workbook for parents and other caregivers. San Francisco: Jossey-Bass Publisher.

Wiatrowska, A. (2007). Poziom wsparcia społecznego dziewcząt z anoreksją i bulimią psychiczną. Lublin: Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej

Autor: Dorota Mroczkowska


[1] Badania zostały przeprowadzone w ramach programu Changing Minds campaign of the Royal College of Psychiatrists i dotyczyły postrzegania osób z depresją, demencją, atakami paniki, alkoholizmem, narkomanią oraz z zaburzeniami jedzenia (anoreksją i bulimią).  Zarówno w 1998 jak i 2003 roku badaniami zostało objętych 1725 osób, a cała kampania nastawiona była przede wszystkim na ludzi młodych (Crisp 2004, 2005).

[2] Zaburzenia jedzenia badane były obok takich chorób, jak: depresja, atak paniki, schizofrenia, demencja, alkoholizm i narkomania. Przytaczając niektóre dane porównawcze należy podkreślić, iż zaburzenia jedzenia spośród wymienionych chorób w najmniejszym stopniu kojarzone są z chorobami psychicznymi w takich wymiarach jak: zagrożenie dla innych czy nieprzewidywalność, natomiast bardzo silnie wpisana jest w nie odpowiedzialność jaką ponoszą osoby chore za swój stan zdrowia. Najwyższy odsetek wskazań uzyskały zaburzenia jedzenia w wymiarach: same są sobie winni oraz nie starają się wyjść z choroby. Podobny odsetek wypowiedzi uzyskały tylko osoby cierpiące na chorobę alkoholową oraz uzależnione od narkotyków. Im podobnie przypisywana jest duża odpowiedzialność w generowaniu objawów.      

[3]  Badania autorki przeprowadzone zostały w 2006 roku i objęto nimi 80 dziewcząt z zaburzeniami odżywiania (oraz tyle samo z grupy kontrolnej), w tym 41 osób stanowiły dziewczęta chore na jadłowstręt psychiczny a 39 grupę dziewcząt chorych na bulimię psychiczną. Zasadnicze narzędzie badawcze stanowił Kwestionariusza Wsparcia Społecznego (NSSQ).

[4]  Dodatkowo należy wskazać, iż średnie uzyskiwane przez dziewczęta z bulimią psychiczną są nieco niższe niż porównywalne dziewcząt z anoreksją, co pokazuje, iż w odczuciu chorych na bulimię okazywane im wsparcie społeczne jest niższe od oczekiwanego. Spostrzeżenia te potwierdzają min. badania Tillera i in. (1997) sugerujące, że kobiety z bulimią psychiczną w porównaniu do kobiet bez zaburzeń odżywiania doświadczają więcej deficytów zarówno w spostrzeganym wsparciu społecznym, jak i w zakresie relacji interpersonalnych. Ponadto mają one także mniejsze niż dziewczęta z jadłowstrętem psychicznym poczucie zadowolenia i satysfakcji w kontaktach interpersonalnych z osobami z najbliższego otoczenia.