Kobiety myślą wyłącznie o seksie, a mężczyźni nadają się tyko do garów ;-)

Autor: Agata Urbańczyk

Stereotypy to nadmierne uogólnienia, sprowadzające różnice i podobieństwa do wspólnego mianownika. Często są nieprawdziwe i krzywdzące. Bo jak możemy obdarzyć jedną cechą wszystkie osoby z danej grupy. To trochę tak, jak byśmy udowadniali, że wszyscy szatyni uwielbiają brokuły, a blondynki wstają później.

Stereotypy są mocno zakorzenione w społeczeństwie. Zdarza się wykorzystywanie ich nawet w procesie wychowawczym. Kto z nas nie słyszał, że chłopaki nie płaczą, a dziewczynki powinny być grzeczne i ładnie wyglądać? Takie opinie, powtarzane przez ważne osoby, mogą wyrządzić wiele złego.

 

Wyobraźmy sobie wrażliwego chłopca, któremu dzieje się krzywda, a zgodnie z zasadą: chłopaki nie płaczą, robi wszystko, żeby nie okazać swojego cierpienia. Efektem może być zamknięcie się w sobie, wejście w rolę ofiary, albo odreagowanie na innych. Może być też tak, że chłopiec będzie płakał i oczyszczał się z trudnych emocji, ale w poczuciu, że jest gorszy, słaby i beznadziejny.

 

Wyobraźmy sobie też dziewczynkę, która jako dziecko słyszała na każdym kroku, że dziewczynki powinny być grzeczne i uśmiechnięte, złość urodzie szkodzi, a dzieci i ryby głosu nie mają. Czy takie komunikaty sprzyjają, by odważnie eksplorować otaczającą rzeczywistość, uczyć się na błędach i budować poczucie własnej wartości? Raczej nie.

 

W dorosłym życiu rosną nie tylko oczekiwania otoczenia, ale też presja, kim mamy być, jak wyglądać i co osiągnąć, którą sami sobie fundujemy. Czasem może się okazać, że jedyny sposób, w jaki kobieta może poczuć własną siłę, jest rygorystyczna dieta, która z jednej strony daje złudne poczucie kontroli, a z drugiej, prowadzi do osiągnięcia szczupłej sylwetki i uzyskania aprobaty innych. Nieustanne skupianie się na wyglądzie, ćwiczeniach i diecie, żeby sprostać wyśrubowanemu przez kolorowe pisma, nierealistycznemu, wizerunkowi piękna, może wpędzić w kompleksy, a nawet doprowadzić do poważnych chorób, takich jak bulimia, anoreksja lub depresja. (ok 2000 znaków)

 

Wchodzenie w stereotypowe role

 

Wiele Pań spotkało się pewnie ze stwierdzeniami, że kobiety nie potrafią prowadzić, a ich miejsce jest w kuchni. Żony polityków słyszą, że muszą ocieplić wizerunek męża. O kobiecie, która lubi flirtować mówi się że jest puszczalska, natomiast mężczyzna postępujący w podobny sposób nazywany jest playboyem, albo ma słabość do płci przeciwnej. Już samo stwierdzenie, że kobiety to słaba płeć jest nacechowane negatywnie.

 

Wchodzenie w stereotypowe role, i wymóg ich wypełnienia może przyczyniać się do powstawania kompleksów. Jeśli nie jestem idealną panią domu, albo nie dość dobrą matką, to może jestem do niczego. Jeśli nie wkładam wystarczająco dużo wysiłku, by się podobać, to może nikt się mną nie zainteresuje.

 

W pogoni za idealnym życiem zapominamy, kim jesteśmy, co jest dla nas ważne, co lubimy, a na co się nie zgadzamy. Gdy świat pędzi, a media wmawiają nam, że kobieta powinna znaleźć czas, siłę i chęci na wszystko, trudno przyznać się do słabości. Możemy wypróbowywać wszystkie przepisy z gazet, dbać o zdrowie, kondycje fizyczną i czystość planety. Stosować polecane przez ekspertów kosmetyki, czy perfumy, stworzone przez gwiazdę. Możemy troszczyć się o innych, ale przy tym czuć się gorsze. Jak to możliwe? Zwyczajnie. Bo zawsze ktoś będzie w czymś lepszy, albo nam będzie się tak wydawało. Przecież my także możemy mieć gorszy dzień lub nastrój. Jedyne czego nie możemy, dla dobra nas samych, to nie dawać sobie prawa do tego kim jesteśmy i co czujemy. 

 

Emocje są ważne

Wypełnianie każdej zmarszczki, tropienie dodatkowych kilogramów i przeglądanie się w oczach innych, nie pozwala  poczuć się dobrze ze sobą i polubić się. Czy od naszej najlepszej przyjaciółki oczekiwalibyśmy, że będzie idealna we wszystkim? Raczej nie. Chcemy, by miała takie doświadczenia, którymi będzie mogła się z nami podzielić. Znajdzie czas, gdy będziemy szukać wsparcia. Przyjmie nas w rozciągniętym dresie w domu, w którym na podłodze walają się zabawki, bo akurat teraz potrzebowaliśmy się wygadać. Żeby to było możliwe, musimy odsłonić się i pokazać nasze człowieczeństwo, na które składają się sukcesy, potknięcia, wątpliwości i pełen wachlarz emocji, które mogą być trudne, albo okazywane w krzywdzący sposób, ale same w sobie nigdy nie są złe.  Często wolimy  pokazać inną twarz niż ta, którą na co dzień widzimy w lustrze i inne emocje, niż te, które czujemy naprawdę. Tymczasem emocje są ważne. Mówią nam, co się z nami dzieje i czego potrzebujemy. Złość pozwala postawić granice i mobilizuje do działania. Smutek pozwala się wyciszyć i uzyskać wsparcie, a radość sprzyja nawiązywaniu relacji.

 

 

Poczuciu budowania akceptacji swoich mocnych i słabych stron nie sprzyjają m. in.:

– Filtry na Instagramie, bez których użycia zdjęcie „nie nadaje się” do publikacji.

– Reklamy, w których kobiety zmysłowym głosem opowiadają o swojej przygodzie z proszkiem do prania lub szczoteczką do zębów.

– Billboardy wielkości salonu, na których szczupłe, jędrne, obficie obdarzone przez „naturę” panie wdzięcznie wyginają się prezentując bieliznę.

– Kult młodości i brak szacunku do zmarszczek.

– Zastępy celebrytów, znanych z tego, że są znani, w szybkim tempie opanowujących media.

– Przenoszenie świata do portali społecznościowych i dbanie o to, by wirtualni znajomi zobaczyli „najlepszą”wersję nas samych.

 

Co może utrwalać stereotypy i kompleksy?

Jedną z tych rzeczy są zniekształcenia poznawcze, czyli błędne lub irracjonalne sposoby myślenia lub interpretowania rzeczywistości, które stosujemy na co dzień. Na liście najbardziej powszechnych zniekształceń, które mogą utrwalać nasze lęki, kompleksy i nieadaptacyjne zachowania są m. in.:

  • czytanie w myślach (on myśli, że jestem nudna),
  • przepowiadanie przyszłości (na pewno będą się ze mnie śmiać),
  • myślenie czarno-białe (jak nie jestem idealna, to jestem do niczego),
  • czy nadmierne uogólnianie (mężczyznom chodzi tylko o jedno).

Takie zniekształcenia poznawcze podkopują naszą wiarę w siebie, sprawiają że świat wydaje się nieprzyjazny, a ludzie zagrażający. Warto wyłapywać takie tendencyjności w swoim myśleniu, bo jeśli ja myślę, że ktoś myśli o mnie źle, to jak sama mam myśleć o sobie dobrze?

 

Mamy wpływ na nasze myśli i zachowania!

Każda sytuacja wywołuje w nas myśli, emocje, zachowania i objawy somatyczne. Od naszej interpretacji danego wydarzenia będzie zależało, jak będziemy się czuć i co zrobimy w tej sytuacji oraz w kolejnych podobnych. Jeśli dane wydarzenie uruchomi w nas myśl „jestem beznadziejna”, a my przyjmiemy ją za prawdę obiektywną, nasze emocje i zachowania będą spójne z tą myślą. Trudniej jest zapanować nad emocjami i doznaniami z ciała, ale jest też dobra wiadomość. Mamy wpływ na nasze myśli i zachowania! Nad tym, między innymi, pracuje się w terapii.

 

Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest impreza, wchodzi kobieta, zamyka drzwi i wszyscy się na nią patrzą. I tu się zatrzymajmy. To obiektywny opis sytuacji, tak wyglądają fakty. A teraz na chwilę puśćmy wodze fantazji i wejdźmy do głowy naszej bohaterki, albo lepiej dwóch bohaterek:

 

Pierwsza bohaterka, zamyka drzwi i, gdy wszyscy zaczynają się na nią patrzeć, w jej głowie pojawia się myśl: „oni już się dobrze bawią, a ja zjawiam się jak piąte koło u wozu”. „Wszystkie kobiety są odstawione, a ja jak Kopciuszek w sukience sprzed pięciu sezonów”. „Jestem beznadziejna, wszyscy dobrze się bawią beze mnie”. Takie myślenie wywołuje smutek, żal, a jedyne „rozsądne” zachowanie w tej sytuacji to wciśnięcie się w kąt pokoju i jak najszybsze zmycie się do domu. W gardle pojawia się gula. Ręce się trzęsą. To potwierdza jedyne „sensowne” rozwiązanie – ucieczkę.

 

A teraz czas na drugą bohaterkę, która, na widok odwracających się do niej głów po zamknięciu drzwi, myśli: „O czekali na mnie”. „Warto było spędzić te pół godziny przed lustrem”. „Sukienka sprzed pięciu sezonów, a cały czas modna”. „Jola wydała 400 złotych na podobną kreację, a wygląda, delikatnie mówiąc, przeciętnie”. Jakie tutaj pojawią się emocje, odczucia z ciała i zachowania? Raczej nie smutek, tylko radość i ekscytacja. Może szybsze bicie serca. Nasza bohaterka pewnie nie schowa się w kącie z sałatką, tylko wskoczy na parkiet i będzie tańczyć do białego rana.

 

Czy to dwie różne sytuacje? Nie, to dokładnie ta sama sytuacja. Różni się tylko myślą, która pojawiła się w głowie tej samej bohaterki. Myślą, która spowodowała pojawienie się konkretnych emocji i spójnego z nimi zachowania.

 

Jaki z tego wniosek? Wiele rzeczy dzieje się w naszej głowie. Nie wiemy, co myślą inni, ale mamy wpływ na własne myśli. Możemy, zamiast wmawiać sobie, że nigdy nic nam się nie udaje, zastanowić się, co nam ostatnio wyszło, jakie potknięcia sprawiły, że finalnie zrobiliśmy coś lepiej. Nie chodzi o to, żeby przechodzić od skrajności w skrajność i zamiast myśli „jestem beznadziejna” wmawiać sobie: „jestem wspaniała”, bo to nie będzie autentyczne. Ważne, żeby tę myśl nieprawdziwą, krzywdzącą, która w pewnych sytuacjach pojawia się automatycznie, zauważyć i przetransformować na myśl zrównoważoną, np. czasem coś mi nie wyjdzie, jak każdemu, ale wiele rzeczy robię dobrze.

 

Łatwo powiedzieć, napisać, ale trudniej zrobić. Wymaga to pracy, czasu i zgody na to by być zarówno niedoskonałym, jak  i wystarczająco dobrym.