Stres a jedzenie

Autor: Zuzanna Sentkowska

Korelacja pomiędzy stresem, a jedzeniem jest ogromna. Większość osób, które doświadcza problemów z zakresu zaburzeń odżywiania wskazuje, że ich dolegliwości znacznie się pogłębiają w okresach wzmożonego stresu. Co to oznacza w praktyce?

Od dziecka jesteśmy uczeni, że sytuacje stresowe oraz wszystkie nieprzyjemne emocje, które przeżywamy w tym czasie są dla nas zagrożeniem i oznaką słabości. Naturalne jest to, że kiedy czujemy się źle szukamy sposobów, by zmniejszyć poziom napięcia do minimum.

Dlaczego, gdy się stresujemy, to nie jemy?

W wyniku silnego stresu w naszym krwiobiegu pojawia się ogromny zastrzyk kortyzolu i noraadrenaliny, który pobudza nasz układ nerwowy, a tym samym blokuje przepływ krwi do narządów pokarmowych, stąd mamy uczucie zahamowania łaknienia oraz stanu “nic nie przełknę”.

Dlaczego słodkie i tłuste jedzenie wybieramy wtedy najczęściej?

Nasz organizm ma w sobie zapisane pierwotne schematy działania, które mózg i ciało rozpoznają bez użycia naszej świadomości. Jednym z naszych pierwotnych i fundamentalnych smaków, jakie pamiętamy i jakie nam przynosiło korzyść nie tylko odżywczą, ale i emocjonalną, jest  mleko matki bądź modyfikowane. A jak smakuje mleko niemowlaków?  Jest słodkie i tłuste. W momencie karmienia u matki i dziecka wytwarza się hormon oksytocyna, który jest odpowiedzialny za empatię, poczucie więzi, poczucie bezpieczeństwa.

To dlatego porcja sernika, gorąca czekolada, pierogi, naleśniki z czekoladą dla wielu są takim ukojeniem w momencie silnego napięcia. Każdy z nas ma w swojej szufladzie Comfort food trochę inne potrawy, ale łączy je jedno: mają  “lecznicze” właściwości, nie jemy ich na codzień i przypominają nam czas dzieciństwa.

Uwaga, dlaczego zatem czasem lepiej zjeść coś słodkiego i tłustego, niż powstrzymywać się?

Jeśli wiesz, że porcja ciepłej szarlotki z lodami to Twój lek na największą chandrę, a do tego przypomina Ci ukochaną babcię, nie odmawiaj sobie zbyt długo. Tak, tak, namawiam do złego, co w dalszej konsekwencji okazuje się dobrym i świadomym wyborem.

Zauważono tendencję, że proces zajadania problemów czyli nadmiernego spożycia pokarmów pojawia się w momentach, gdy najmocniej chcemy temu zapobiec. Potwierdzają to ostatnie badania, które wykazują, że osoby wciąż kontrolujące swoją wagę, w odpowiedzi na trudny stan emocjonalny jedzą więcej, natomiast osoby, które nie stosują restrykcyjnych ograniczeń w stanach wzmożonego napięcia jedzą mniej. Według dr Paula Lattimore z Uniwersytetu w Liverpool, eksperta w dziedzinie zachowań żywieniowych dzieje się tak, gdyż osoby, które cały czas kontrolują się, zużywają tak dużo energii na oszukiwanie naturalnych sygnałów biologicznych, że w sytuacjach stresowych pozostaje im niewielka rezerwa zapasu energetycznego, przez co tracą kontrolę i spożywają większą ilość pokarmu.

Równowaga

Moja ulubiona strategia życiowa to WorkLife Balane, gdzie największe znaczenie przywiązuje do słowa równowaga. Również w żywieniu jestem zwolennikiem prowadzenia zrównoważonego modelu odżywiania, tak aby zarówno nasze ciało jak i głowa czuło wewnętrzną spójność i harmonię. Jeśli na co dzień słuchamy swojego ciała i wartości, które wyznajemy, jedzenie przestanie być naszym wrogiem, przed którym wciąż musimy uciekać,  a stanie się najlepszym paliwem.