Zaburzenia jedzenia – co jest faktem a co mitem? ad 1

Autor: Redaktor Nienazarty

(nie)zaburzone? – co jest faktem, a co mitem z doświadczeń terapeutycznych Doroty Mroczkowskiej .

 Poniższa refleksja jest próbą „rozprawienia się” z potocznymi przekonaniami czy licznymi mitami na temat zaburzeń jedzenia – Mówi terapeuta Dorota Mroczkowska – Ich sygnalizowanie pozwala zyskiwać coraz bardziej adekwatną i przede wszystkim rzetelną wiedzę  na ich temat, lepiej je rozumieć a przez to lepiej towarzyszyć i pomagać potrzebującym. Oczywiście, wszyscy wiemy, iż sama wiedza, nie jest warunkiem wystarczającym dla wyleczenia, ale z pewnością jest warunkiem niezbędnym i koniecznym dla zrozumienia problemu. Tekst jest swoistą konfrontacją naszej potocznej wiedzy z wiedzą i faktami naukowymi, zaprasza do wnikliwszej niż ta codzienna refleksji. W pierwszej części skupiam się wokół mitów dotyczących samych zaburzeń jedzenia, materiał dla stworzenia listy poniższych mitów dały mi rozmowy z nastolatkami,  ich rodzinami, opiekunami i nauczycielami prowadzone od lat w ramach projektów profilaktycznych w poznańskich szkołach podstawowych i ogólnokształcących.

Mit 1: Zaburzenia jedzenia to bezsens i głupota

Fakty: Istotne jest, by nie oceniać zachowań osoby chorej jako głupich czy bezsensownych w momencie, gdy dostrzega ona w nich sens i cel. Dopóki nie zrozumie się, w jaki sposób zaburzenia odżywiania wpływają na myślenie dziecka, bliskiego czy podopiecznego, wysiłki wspierania go w walce z chorobą, a tym samym podjęcie leczenia będą mało skuteczne lub całkowicie bezskuteczne. Trzeba pogodzić się z faktem, iż nie ma się  do czynienia w z racjonalnie myślącym dzieckiem, lecz z osobą, której myślenie jest przez chorobę zniekształcone. Warto zatem przedefiniować swój stosunek do problemu, zrozumieć motywy postępowania, wysłuchać i  zgłębić specyficzne sposoby myślenia dziecka, po to, by nawiązać kontakt a nie wzmacniać antagonistyczną relację. Ważne jest oddzielenie choroby od dziecka, dzięki czemu można okazać empatię i współczucie.

Mit 2: Zaburzenia jedzenia to tylko fanaberie młodych dziewcząt oraz przejaw współczesnej mody na odchudzanie

Fakty: Zaburzenia jedzenia to złożony problem – choroba, która implikuje destrukcyjne dla życia i zdrowia konsekwencje. Negatywne i krzywdzące jest zatem bagatelizowanie problemu, traktowanie go jako fanaberii czy „widzimisię”. Błędne jest też przecenianie społecznych przyczyn (w tym zasadniczo mody), a niedocenianie uwarunkowań rodzinnych i indywidualnych w powodach zaburzenia.

Mit 3: Zaburzenia jedzenia dotykają przede wszystkim płeć żeńską.

Fakty: Zaburzenia odżywiania dotykają w większej mierze kobiet, ale liczba chorujących mężczyzn stale się zwiększa. Męskim odpowiednikiem anoreksji jest bigoreksja (ang. muscle dysmorphia) a do jej głównych symptomów należy m.in. obsesyjne zaabsorbowanie wyglądem zewnętrznym, muskulaturą i wagą ciała, stosowaniem rozmaitych diet oraz intensywnych ćwiczeń fizycznych. Osoba cierpiąca na bigoreksję doświadcza trudności w powstrzymywaniu się od zachowań mających na celu redukcję masy ciała, mimo szkód somatycznych, psychicznych i społecznych, jakich w jej wyniku doświadcza. Zachowaniom bigorektycznym towarzyszą obsesyjne myśli, nieumiejętność odmówienia czy skończenia, a także poczucie bezradności i bezsilność wobec własnych przekonań i działań

Mit 4: Zaburzenia odżywiania dotykają tylko osoby w okresie dojrzewania.

Fakty: Grupę osób potencjalnie zagrożonych stanowią adolescenci i młode kobiety, jednak zaburzenia odżywiania mogą dotknąć każdą osobę niezależnie od płci, wieku, pochodzenia, klasy społecznej czy kultury. Niewątpliwie jednak okres dojrzewania jest zasadniczym okresem ekspresji zaburzeń odżywiania.