Kompleksy? Niska samoocena? A może to dysmorfofobia?

Autor: Michał Feldman

Dysmorfofobia to w dużym uproszczeniu rodzaj natręctwa – chora osoba nie tylko nie akceptuje jakiegoś elementu swojego ciała (to zdarza się oczywiście również w kompleksach), ale w zasadzie nie jest w stanie o niczym innym myśleć. Poświęca kilka, a czasem nawet kilkanaście(!) godzin dziennie na oglądanie w lustrach, sprawdzanie, porównywanie z innymi i maskowanie tego „defektu”. Wielokrotnie dopytuje bliskich o ten „defekt” i niezależnie od uzyskanej odpowiedzi – po kilku chwilach pyta znowu. Żeby było ciekawiej – zdaniem innych osób ten „defekt” jest zupełnie nieznaczący albo w ogóle go nie ma. Chora osoba jest jednak przekonana, że obcy ludzie go widzą, a nawet czują się nim obrzydzeni. Najczęściej w dysmorfofobii zamartwianie się dotyczy odsłoniętych części ciała – pacjenci są przekonani, że np. mają przerzedzające się włosy, za duży nos, za małą głowę, za wysokie/niskie czoło, za małe/duże oczy itp. Tak też często jest w kompleksach, ale osoba z kompleksami rzadko uważa, że obcy ludzie na ulicy z powodu jej „defektu” czują obrzydzenie….

W związku z tym, że dysmorfofobia jest mało znana, to często nie jest poprawnie diagnozowana. Ponieważ pierwsze objawy występują zazwyczaj około 14-17 roku życia (ale uwaga – może  wystąpić w dowolnym momencie życia – zdarzają się przypadki dysmrofobii, która zaczyna się znacznie później – nawet koło 60-70 roku życia) – wielu rodziców i lekarzy myśli, że to jeden z „objawów” dorastania. W związku z tym – zamiast zgłosić się po pomoc – udzielają porad typu „weź się w garść”, „zajmij się czymś” itp. A problem narasta… 

Co ciekawe – osoby z dysmorfofobią obsesyjnie poszukują sposobów naprawienia defektu – marzą o różnych, często drogich, zabiegach kosmetycznych i chirurgii plastycznej – często również poza granicami Polski – kiedy jednak uda im się poddać takiemu zabiegowi, to najczęściej nie odczuwają żadnej poprawy, a wręcz twierdzą, że zabieg pogorszył ich wygląd. Niewielka grupa odczuwa poprawę w zakresie operowanego defektu – jednak najczęściej w ciągu następnych kilku miesięcy zaczyna się natrętnie zamartwiać inną częścią ciała.

Jakie uczucia towarzyszą osobie cierpiącej na dysmorfofobię? Poczucie zupełnego niezrozumienia („wszyscy mi mówią, że z moim nosem jest wszystko dobrze”), ogromna samotność („nie wychodzę od kilku tygodni z domu, bo nie chcę, żeby ludzie męczyli się z moim wyglądem”), beznadziei („z takim nosem nigdy nie znajdę pracy ani bliskiej osoby”). To uczucia, których doświadczają w zasadzie wszyscy moi pacjenci, i które niestety po kilku latach trwania nieleczonej choroby bardzo często prowadzą do myśli i prób samobójczych. Dane amerykańskie pokazują, że w ciągu 6-8 lat od wystąpienia pierwszych objawów choroby, co 4 osoba z dysmorfofobią próbuje się zabić. Dlatego tak bardzo warto tę chorobę znać i w razie podejrzenia – zgłosić się po pomoc.

Co ważne leczenie dysmorfofobii jest bardzo skuteczne. Podaje się nowoczesne, bezpieczne, nieuzależniające leki przeciwdepresyjno-przeciwlękowe, które poprawiają samopoczucie i pozwalają na powrót do codziennego funkcjonowania.